środa, 30 lipca 2014

Estee Lauder Idealist Pore Minimizing Skin Refinisher



                                                                     Czarujący Idealist

 

Moje uwielbienie do kosmetyków marki Estee Lauder jest ogromne. Po perfekcyjnym Revitalizing Superme moja potrzeba wzrosła i miałam ochotę na większa dawkę ekskluzywnej dobroci.
Miałam duży dylemat co wybrać z obszernej oferty marki, lecz argument brzydkich porów "noskowych" przeważył i zdecydowałam się na słynnego Idealist Pore Minimizing Skin Refinisher.

 

Słowa producenta :  Dzięki Idealist twoja skóra wygląda idealnie :
                          
       Z niewidocznymi porami
            * Natychmiast po zastosowaniu pory wydają się mniejsze o 1/3.
            * Już w ciągu 4 tygodni zauważysz redukcję w wielkości porów o 69 %.
      
       Niewiarygodnie miękka i gładka.
* Wyrównuje powierzchnię skóry, likwiduje łuszczenie się i szorstkość.
* Wygładza skórę i natychmiast ciesz się uczuciem miękkości, gładkości i jedwabistości, które uwielbiasz.

       Bardziej jednolita, gładka i świetlista.
* Zobacz większą świetlistość i jednolitość.
* Sprawia, że skóra ma bardziej wyrównany koloryt.    


Oceniam moją skórę jako dobrze wypielęgnowana z niewielką ilością brzydkich porów na nosie. Zaciekawiona skutecznością tego produktu  postanowiłam go przetestować, biorąc próbkę z perfumerii. Przeżyłam SZOK jak po nałożeniu moja skóra stała się jedwabiście gładka, perfekcyjna, taka, jak chciałabym, żeby była na co dzień. Zauroczona tym efektem, zapomniałam jaki był „cel” i otumaniona poleciałam do perfumerii, kupując ogromną 50 ml. buteleczkę tego produktu. Koszt ogromny, dało się odczuć. Ale co tam, czasami można sobie pozwolić na odrobinkę szaleństwa! :)


 
No tak…i jak się dalej okazało, moje marzenia o zmniejszeniu ilości porów zamieniło się jedynie w maskowanie porów. Satynowy efekt oczywiście był, co baaardzo mi się podoba, ale mój główny cel nie osiągnął finiszu. Kiedy tylko odstawiałam serum na rzecz mocniejszego nawilżenia problem wracał z powrotem jak bumerang. Nie takiego efektu się spodziewałam. Jednak ratuje go ten niesamowity efekt wygładzenia, jakby „otulenie skóry jedwabiem”. Zmatowienie i ogólna poprawa powoduje, że nie przekreślam tego produktu. No i jeszcze zapach…taaaki cytrusowy, świeży, nienachalny, wręcz aromacik cytrusów umila mi aplikacje serum. Bardzo elegancka buteleczka z pompką spełniającą perfekcyjnie swoje zadanie.


Konsystencja to emulsja, która doskonale rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania i nie roluje, czego nienawidzę!! Wydajność to kolejny atut tego serum, kilka kropelek wystarczy, aby okryć nim całą buzię. No cóż…pomimo nie spełnienia moich oczekiwań, serum okazało się całkiem przyzwoitym produktem i czarującym szaleństwem.  



  

niedziela, 27 lipca 2014

Charmine Rose



                                                                Piankowy przyjaciel


    
Korzystając z wolnej chwili w tak piękny i słoneczny dzionek,chciałabym Wam opowiedzieć o moim nowym pomocniku w oczyszczaniu skóry. Już wcześniej słyszałam tu i ówdzie o tej polskiej marce tworzącej profesjonalne produkty i zabiegi pielęgnacyjne, ale jakoś wcześniej nie zwracałam uwagi na ich produkty, do momentu… kiedy dostałam w prezencie Antybakteryjną piankę myjącą Charmine Rose.


Słowa producenta : Antybakteryjna pianka myjąca do cery tłustej i mieszanej ze skłonnością do podrażnień i alergii.
Przeznaczenie : - cera tłusta i mieszana, ze skłonnością do podrażnień i alergii
                         - dla kobiet i mężczyzn w każdym wieku
Opis działania : - skutecznie usuwa nadmiar wydzielanego serum redukując świecenie skóry
                          - wspomaga gojenie
                          - nawilża
                          - redukuje przez naskórkową utratę wody
                          - intensywnie nawilża i redukuje podrażnienia naskórka
                          - oczyszcza skórę, zapobiegając powstawaniu zmian trądzikowych



„Pianka”, bardzo podoba mi się ta forma produktu, a jednocześnie kojarzy mi się z lekkością i  delikatnością. I tak jest w przypadku tego cudeńka!! Dzięki swojej delikatności doskonale nadaje się zarówno dla mnie, jak i dla mojej nastoletniej córki, która obecnie zmaga się z wariacjami wieku dojrzewania. Pianka doskonale oczyszcza skórę z zanieczyszczeń jak i pozostałości makijażu, a także łagodzi i w pewnym stopniu goi ranki powstałe od trądziku. Może to wydać się Wam dziwne, ale gdy myje buzię pianką mam wrażenie, że zamienia się ona w „ krem”, który podczas użytkowania doskonale nawilża skórę, pozostawiając ją mięciutką, bez tego okropnego uczucia ściągnięcia.!! Za to daje jej ogromnego plusa!! Zapach.. hmmm delikatnie miętowy, słabiutki, ale przyjemny. Produkt zamknięty jest w plastikowej 200 ml. butelce z pompką, który pomimo podwójnego użytkowania posłuży nam jeszcze na długo.


  

środa, 23 lipca 2014

Ahava Olejkowa mgiełka do ciała



                                                                  Olejkowa słodycz…Ahavy


 Latem słoneczko operuje z większą mocą, powodując, że skóra bardziej się wysusza, tracąc przy tym jędrność. Dlatego też potrzebuje większego zainteresowania z naszej strony.



Dłuuuuugo rozmyślałam, nad odpowiednim kosmetykiem, który oprócz wygodnej aplikacji, odpowiednio nawilży, odżywi i utrzyma moją skórę w dobrej kondycji przez cały rok. Ogromna ilość najrozmaitszych  produktów na rynku  powoduje, że wariujemy, mając ochotę po prostu na wszystko. Jednak zdrowy rozsądek wygrywa… i krzyczy STOP !!
Moją uwagę zwrócił olejek do ciała Ahavy, którego możemy określać także jako „Olejkową mgiełkę do ciała”. 



Słowa producenta: Niezwykły, lekki olejek w sprayu posiada właściwości odżywcze. Zawiera kompozycję niezbędnych dla zdrowia witamin i minerałów, ekstrakt z alg Dunaliella opóźniających procesy starzenia się skóry oraz olejki z sezamu i jojoba. Nawilżająca mgiełka sprawi, że skóra stanie się delikatna, jedwabista i odzyska blask. Relaksująco działa zapach preparatu łączący nutę mandarynki i drzewa cedrowego. 



Z racji ogromnego zamiłowania i zaufania do tej marki i kosmetyków postanowiłam, że ten właśnie olejek trafi do mojego „kosmetycznego ogródka”. Bardzo wygodna forma sprayu ułatwia aplikację i przyczynia się do tego, że częściej go używam niż tradycyjnego balsamu. Przyzwyczajona do morskiego zapachu w produktach tej marki, oczekiwałam jedynie na delikatny dodatek słodyczy, a tu…. miłe zaskoczenie, olejkowa mgiełka pachnie słodziutko, intensywnie, wyczuwamy przepiękne aromaty, które dodatkowo relaksują i sprawiają, że użytkowanie to niesamowita przyjemność każdego dnia. Zdecydowanie zapach trafił w moje gusta!! Po rozpyleniu doskonale wtapia się w skórę nie pozostawiając po sobie ani lepkiego ani tłustego filmu. Mgiełka ma postać bezbarwnego, delikatnego olejku, który ukryty jest we flakoniku o pojemności 100 ml. Pomimo lekkiej, „mgiełkowej” konsystencji doskonale nawilża i dostarcza odpowiednich składników odżywczych, sprawiając, że skóra staje się jedwabista, pełna blasku i jędrna. Dodatkowo producent zaleca rozpylanie mgiełki na wilgotną skórę, gdyż umożliwi to lepsze i szybsze wchłonięcie się preparatu, a w ciągu dnia jako doskonałe rozwiązanie dla zniwelowania uczucia przesuszenia.



Ahava skradła moje serce już po raz kolejny i nie raz jeszcze pewnie skradnie.. !!!



piątek, 18 lipca 2014

Lierac Sunific Aftersun



                                                                ,,.....UCH jak gorąco,
                                                                       PUFF jak gorąco….”


Lato w pełni, pogoda piękna, lecz nasza skóra bez odpowiedniej pielęgnacji cierpi. Najlepszym rozwiązaniem byłoby cały dzień siedzieć w wodzie, popijając lemoniadę i delektując się beztrosko urokami lata. Realia są jednak troszkę inne, przynajmniej moje !!!


Podstawą idealnego nawilżenia jest nawadnianie organizmu od środka, poprzez picie dużych ilości wody niegazowanej. Następnym krokiem jest nakładanie odpowiednich preparatów głęboko nawilżających i odżywiających naszą wysuszoną skórę. Idealnym kosmetycznym ukojeniem dla mojej skóry twarzy i dekoltu okazał się Lierac Sunific Aftersun.


Słowa producenta : Błękitne serum o silnych właściwościach regenerujących jest wyjątkowym produktem zapobiegającym pojawieniu się oznak fotostarzenia, do zastosowania po kąpieli słonecznej.
Wzbogacone o wyciąg z błękitnych alg, posiadających zdolność do oddziaływania w pobliżu DNA komórki. Dodatek czystego kwasy hialuronowego pomaga wygładzić i nawilżyć skórę oraz zmniejszyć widoczność fotostarzenia : zmarszczek, przebarwień, oznak odwodnienia.



To przepięknie, błękitne serum ma konsystencję wodnisto- żelową, które przed aplikacją należy wstrząsnąć, mieszając w ten sposób warstwy.


Preparat jest odpowiednim’’ koktajlem’’ regenerującym i łagodzącym dolegliwości związane z opalaniem. Jetem bardzo pozytywnie zaskoczona nawilżającym działaniem tego serum, a moja skóra po takiej dawce różnorodnych składników jest jedwabiście gładka, promienna i przygotowana do kolejnych etapów w pielęgnacji. Pomimo płynności aplikacja nie sprawia mi żadnego problemu, a jedynie ogromne ukojenie, nagrzanej słońcem skóry. Serum wchłania się bardzo szybko, nie pozostawiając po sobie śladu, a jedynie zapach, który jest…..cudowny, bardzo słodki i sprawia, że mam ochotę go nakładać i nakładać…. !! Lecz jednak jakiś limit jest, ponieważ to cudeńko w szklanej buteleczce ma pojemność 30 ml., a w ten „łakomy” sposób mogę się z nim szybko pożegnać.


Moja zachłanność nie zna granic!!! więc nie poprzestałam tylko na serum, a zakupiłam całą serię Lierac Sunific Aftersun, którą pokochałam i na pewno będzie mi towarzyszyć nie tylko w upalne dni, ale także jako odpowiednia całoroczna pielęgnacja mojego ciała.                                               

środa, 16 lipca 2014

Lierac Sunific Solaire



                                                                         Wakacje z Lierac


Lato…jak ja lubię tę porę roku !!
W ciepłe dni przebywamy bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, wystawiając swoje ciało na słoneczko. Musimy jednak pamiętać, że bardzo ważne jest to, aby chronić naszą skórę, stosując odpowiednie dla naszej skóry kosmetyki z filtrami. Moim tegorocznym obrońcom przed promieniowaniem UV jest marka Lierac, a konkretnie Lierac Sunific Solaire 1.


Słowa producenta : Aksamitny krem ochronny SPF 30 Twarz i dekolt. Produkty Sunific zawierają składniki zapewniające najlepszą ochronę przed promieniowaniem UV (system filtrów UVA/UVB opatentowany przez Lierac )oraz kompleks zapobiegający i redukujący objawy fotostarzenia.
-Ekstrakt z owoców noni pomaga zapobiegać utracie elastyczności skóry
-Ekstrakt z Orobanche działa przeciwzapalnie i zapewnia dodatkową ochronę przed powstawaniem przebarwień
-Ekstrakt z plumerii wzmacnia ochronę przed wolnymi rodnikami i pomaga redukować skutki ich działania
-Biotechnologiczny peptyd przyspiesza opalanie
-Trio roślinne (olejki z drzewa orleańskiego + masło morelowe + roślinna gliceryna) nawilża, przyspiesza opalanie i zapewnia piękny odcień opalenizny.


Lierac Sunific Solaire 1 przeznaczony jest do ochrony twarzy i dekoltu. Krem o bardzo delikatnym, zmysłowym i słodkim zapachu zamknięty został w leciutkim flakonie z pompką o pojemności 50 ml. Aksamitna konsystencja kremu sprawia, że produkt szybko się wchłania nie pozostawiając po sobie znaku, jedynie doskonałe nawilżenie i przepiękny zapach ,który wyczuwamy jeszcze długo po nałożeniu.



Większość tego typu produktów, które wcześniej miałam możliwość wypróbowania pozostawiały na skórze tłusty i biały ślad, który bardzo długo się jeszcze wchłania, lecz Lierac Sunific Solaire znika natychmiast, pozostawiając skórę niesamowicie miękką.


Stosując ten krem nie nakładam już nic innego, bo mam wrażenie, że Lierac doskonale sobie radzi jako krem na dzień pomimo innych swoich funkcji.

niedziela, 13 lipca 2014

Estee Lauder Revitalizing Supreme



                                                                         30 lat minęło....


Nie wiem dlaczego, ale dopiero w momencie, gdy zbliżały się moje 30 urodziny postanowiłam, że sprezentuje sobie mój pierwszy krem przeciwstarzeniowy. Wcześniej skupiałam się wyłącznie na nawilżaniu. Postawiłam na moją ulubioną markę Estee Lauder. Wybrałam Revitalizing Supreme Creme w eleganckim 50 ml. słoiczku. I już chwilę pózniej, cieszył moje oko, pięknie prezentując się na kosmetycznej toaletce.


Słowa producenta: Wszechstronny i skuteczny krem pomaga znacząco zmniejszyć wiele oznak starzenia. Działa w sposób tak zaawansowany, że przewiduje zmieniające się potrzeby skóry oraz odpowiada na nie dzięki przełomowej Technologii IntuiGen. Skóra natychmiast staje się gładsza, bardziej jednolita  i promienna. Z czasem zauważalna jest znaczna poprawa jędrności. Skóra staje się bardziej napięta, elastyczna i pełna witalności.
Rewitalizuje – Skóra jest bardziej elastyczna, jędrna, pozbawiona linii i promienna.
Odmładza – Skóra ma więcej czasu na regeneracje i odnowę.
Odżywia – Skóra jest niesamowicie nawilżona, wygładzona i wygląda zdrowo.


Z zapewnieniami producenta w 100 % się zgadzam i potwierdzam skuteczność. Doskonale sobie radził nawet z wariacjami, które towarzyszyły mi podczas ciąży i po porodzie, a hormony szalały niesamowicie fundując mi niezłe niespodzianki na twarzy.
Pod złotym wieczkiem odkryłam blado różową, wpadającą w beż „śmietankę” o kremowo-żelowej konsystencji i pięknym kwiatowym zapachu. Buzia od razu mi się uśmiechnęła, ponieważ uwielbiam pięknie pachnące kosmetyki.


Nakładanie tego kremu to czysta przyjemność, doskonale się rozprowadza i szybko się wchłania. Stosuję go najczęściej na noc. Na początku, aby poznać działanie tego kremu stosowałam go solo, a teraz kiedy bardziej się już poznaliśmy sporadycznie łączę go z reparatorem. Pierwsze efekty, które zaobserwowałam to na pewno wygładzenie, zdrowszy wygląd i zmniejszenie ilości niespodzianek, które wcześniej nawiedzały mnie dosyć często. Skóra od razu po nałożeniu kremu staje się mięciutka i zdecydowanie dobrze nawilżona i odżywiona.


 Ogromną zaletą tego kremu jest dla mnie fakt, że nakładając go na noc, dosyć treściwie, budzę się rano i patrząc w lustro widzę jedynie dobrze wypielęgnowaną i odżywioną skórę twarzy, bez żadnego brzydkiego błyszczenia. Krem dostarcza mojej skórze wszystkiego czego na tę chwilę potrzebuje, więc oczarowana jego skutecznością na pewno pozostanę z nim na dłużej.        

piątek, 11 lipca 2014

Guerlain Tenue de Perfection



                                                            Podkładowy strzał w 10 !!!

Nigdy nie spodziewałam się, że poszukiwanie odpowiedniego podkładu pochłonie tyle mojego czasu. Zanim zdecydowałam się na ten jedyny przetestowałam ich chyba kilkanaście. Każde kosmetyczne zakupy w perfumeriach kończyły się na próbeczkach różnych podkładów z dopasowanym odcieniem do mojej cery. W każdym jednym zawsze brakowało tego,,czegoś,,tej perfekcji i mojego zachwytu. Ale …w końcu udało się, w moje ręce trafiła mała próbeczka podkładu Guerlain Tenue de Perfection.
I to był strzał w 10 !!!


Słowa producenta :Niezwykły, aksamitny podkład. Jego sercem jest kompleks Czasoodporny,  łączący się ze skórą i gwarantujący ultra silne działanie kryjące przy zachowaniu niewiarygodnej lekkości formuły i komfortu. Wysublimowana i aksamitnie matowa skóra pozostaje nieskazitelna przez wiele godzin. Nieskazitelna cera ….choć na zegarze dawno wybiła północ. Podkład czasoodporny – Perfekcja która trwa.


Z braku doświadczenia i czasu mój makijaż zawsze kończy się na podstawowych czynnościach, czyli nałożeniu podkładu, przyprószeniu delikatnie pudrem i muśnięciu rzęs tuszem. Ale jestem zdania, że dobrze dobrane kosmetyki, które nie tylko upiększają, ale także dbają i pielęgnują mogą wyczarować pięknie i naturalnie wyglądający makijaż.


Podkład o którym dzisiaj mowa rewelacyjnie stapia się ze skórą, kolor który posiadam 02 Beige Clair jest
idealnie dopasowany do odcienia mojej cery. Kremowa konsystencja sprawia, że podkład świetnie się rozprowadza, nie pozostawiając żadnych smug. Doskonale radzi sobie z tuszowaniem niedoskonałości jakie funduje mi moja kapryśno-sucha cera. Nie podkreśla suchych skórek, ani nie zapycha porów, lekki, nie czuć go kompletnie na twarzy. Utrzymuje się cały dzień nie wpływając negatywnie na stan mojej skóry twarzy. Zapach delikatny, bardzo przyjemny . Podkład zamknięty jest w eleganckiej, szklanej buteleczce o standardowej pojemności 30 ml. Uwielbiam ten podkład za zdrowy, piękny i satynowy efekt.

czwartek, 10 lipca 2014

Sensilis Ritual Care



                                                                Dzień dobry.....z Sensilis
                                            

Oczyszczanie twarzy to pierwsza czynność wraz z piciem kawy, którą wykonuje od razu po przebudzeniu każdego poranka. W zależności od potrzeb mojej skóry jest nią peeling porządnie ścierający lub delikatny żel do mycia twarzy. Właśnie ten drugi będzie bohaterem dzisiejszego postu. .                                                                                                                                                        

Sensilis Ritual Care Gentle Puryfying Cleansing Gel jest przezroczystym żelem ukrytym w poręcznej tubce o pojemności 175 ml.


Słowa producenta :Pieniący żel głęboko oczyszczający skórę ,zmywa nadmiar wydzielanego tłuszczu oraz zanieczyszczenia zatykające pory .Zawartość Soli Cynku normalizuje pracę gruczołów łojowych, pozostawiając skórę miękką i matową .Nie powodując efektu „jo-jo”.


Produkt ma przepiękny, świeży, słodziutki zapach, który sprawia, że aplikacja to czysta przyjemność.Wystarczy dosłownie odrobina żelu, aby porządnie oczyścić skórę twarzy.W połączeniu z niewielką ilością wody zamienia się na buzi w delikatną piankę.


Obecnie produkt jest moim porankowym ulubieńcem, głównie za fakt, że skóra po aplikacji  nie jest ściągnięta, a mięciutka, idealnie oczyszczona, bez podrażnień, a nawet nawilżona! no i ten zapach, obłędny ! Sensilis jest profesjonalistą jeśli chodzi o zapach w kosmetykach.


Firma organizuje dermokonsultacje w wybranych aptekach na których można zaopatrzyć się w produkty tej marki w bardzo korzystnej cenie i otrzymać świetne gratisy..

środa, 9 lipca 2014

Ahava Time To Hydrate Active Moisture Gel Cream



                                         Ideał nawilżający....Ahava Active Moisture Gel Cream

Dawno, dawno temu „o rany ale bajkowo” pewien krem pod oczy (na pewno wspomnę jeszcze o nim ) tak mnie zauroczył, że postanowiłam bliżej się przyjrzeć marce ,która tworzy takie skarby.


I tak oto trafił w moje ręce krem – żel do twarzy intensywnie nawilżający AHAVA Active Moisture Gel Cream. Jest cuuuuuudowny !!!perfekcyjny !! idealny !!!!Ten niesamowity kremowy żel ukryty jest w szklanym, masywnym słoiczku o pojemności 50 ml .Po odkryciu folii możemy delikatnie wyczuć specyficzny dla te marki zapach taki…świeży, morski, delikatny, który bardziej wyczuwamy dopiero po nałożeniu na skórę twarzy.


Słowa producenta : Odświeżający żel o kremowej konsystencji, przywraca skórze delikatną miękkość oraz zdrowy wygląd. Stworzona przez Ahava technologia Moisture Suspension RE umożliwia dostarczenie i związanie w warstwach skóry wody z Morza Martwego. Umożliwia to preparatowi aktywne nawilżanie.


Po nałożeniu kremiku na twarz, momentalnie odczuwamy „moc” jaką posiada owy produkt. Głębokie nawilżenie sprawia, że skóra staje się miękka ,odświeżona, a dotykając twarz czujemy gładkość i z każdym następnym dniem większą jędrność i promienność ,którą oddaje nam super nawilżona skóra. Posiadając cerę bardzo wrażliwą mam ogromny problem z doborem odpowiednich kosmetyków, lecz z Ahavą na buzi możemy spać spokojnie !! Zero jakichkolwiek podrażnień !


Polecam i jeszcze raz polecam. Ten kremowy żel jest moim faworytem jeśli chodzi o produkty nawilżające i stoi na honorowym miejscu wśród moich skarbów kosmetycznych .   
                                                                                                                                                                          

wtorek, 8 lipca 2014

Witam wszystkich serdecznie na moim kosmetyczno- ogródkowym blogu, na  którym będę Wam przedstawiać moich kosmetycznych ulubieńców w krajobrazowej oprawie.